
Nie szamałem nic! Zamiast treningu jebałem pompki i napierdalałem w worek... ale jako, że energia nie miała być skąd dostarczana, mega szybko się męczyłem, ale strałem się przynajmniej 1,5h dziennie poświęcić na "podtrzymanie formy"
Taaak.... nie szamałem 10 dni... nie wiem ile schudłem...może po prostu nie chce wiedzieć... zreszta nie intererere mnie to. taaaa...
Po głodówce wiele się pozmieniało... zyskałem tak jakby nowe siły do treningu... zwiększyła mi się wytrzymałość, szybkość jestem bardziej sumienny i konsekwentny... i przez kilka pierwszych dni ...moze nawet tygodni po godowce wszystko smakowało zajebiscie ;D i oczywiscie... tez zanikł pociąg do zapychaczy kalorycznych... pizze, kebaby itp.. , do tego jeszcze wygląd sie poprawił...błysk w oku ;D cera bez skazy zbedna tkanka tłuszczowa tez znikła...heh i wo gole ogólne samopoczucie też się zaejbiscie polepszyło
troche chaotycznie napisany ten post... ale może wywiąże sie dyskusja na temat własnie głodowek wogóle jak i głodowek podczas treningu...czy tylko schematów dotyczących oczyszczania organizmu.
Pozdrawiam!!